Solowy debiut
Konrada Kucza, artysty znanego g³ównie ze wspó³pracy z popularnym klubowym projektem
Futro, przynosi do¶æ zaskakuj±c± porcjê leniwej elektroniki. Zaskakuj±cej, g³ównie z uwagi na osobê twórcy. Nie ma wiêkszego sensu doszukiwaæ siê tu brzmieñ i rytmów klubowych, ani w ich tanecznym, ani – preferowanym przez
Futro – chilloutowym wariancie.
"Soporus" to muzyka, której trzonem jest z pewno¶ci± ambient rozbrzmiewaj±cy ca³± palet± ciep³ych, "le¶nych" brzmieñ, a przestrzenno¶æ, rozwlek³o¶æ i nieuchwytno¶æ to cechy, które jako pierwsze rzucaj± siê w oczy. Ale chocia¿ odwo³ania do
Briana Eno s± tu oczywiste (jak chyba u ka¿dego artysty paraj±cego siê ambientem), bynajmniej nie one wyznaczaj± klimat albumu.
Kucz jest facetem dobrze po trzydziestce i ju¿ choæby ten fakt t³umaczy bardzo liczne nawi±zania do klasycznej muzyki elektronicznej by wymieniæ choæby
Tangerine Dream. Specyficzne dla tamtych czasów zauroczenie muzyk± klasyczn± i wyra¼nie wyczuwalny spadek po niektórych propozycjach rocka progresywnego,
Kucz przejmuje bez kompleksów. S± tu na przyk³ad momenty, gdy muzyka przywodzi na my¶l solowe produkcje art. rockowych gitarzystów (mniejsza o samo instrumentarium)
Steve Hacketta czy
Steve Howe’a: gêsto utkane konstrukcje o no¶nych melodiach i niemal piosenkowej fakturze. Znacznie jednak ciekawsze s± na p³ycie te chwile, gdy nieruchoma ambientowa przestrzeñ nabiera osobliwej dynamiki i pulsu, bliskiego w gruncie rzeczy stylistyce dubowej, zw³aszcza w jej z³agodzonej, laswellowskiej wersji.
Solidna p³yta. Zbyt mo¿e melodyjna, mo¿e te¿ odrobinê zbyt tradycyjna. Niew±tpliwie jednak Kucz czuje siê w tej estetyce znakomicie: nie jest artyst± b³yskotliwym, ale ¶wiadomym, rzetelnym i z pewno¶ci± konsekwentnym.