O tym, ¿e
Antony Hegarty jest postaci± wielce zjawiskow± wie chyba ka¿dy
interesuj±cy siê muzyk± choæ trochê alternatywn±. Zjawiskowo¶æ nie zawsze
przek³ada siê jednak na jako¶æ.
Z nowym albumem nowojorskiej formacji problem jest zasadniczy. Nie ma w sobie
tego pierwiastka oryginalnej, intryguj±cej ¶wie¿o¶ci, jak± nios³y poprzednie
dzie³a Antony and the Johnsons. Z "The Crying Light" najbardziej zjawiskowa
jest
ok³adka, rzeczywi¶cie dzia³aj±ca na wyobra¼niê. Tyle, ¿e dot±d to twórczo¶æ
Hegarty'ego spe³nia³a to zadanie, teraz proporcje siê odwróci³y.
Nie mo¿na mieæ oczywi¶cie zarzutów do wokalu artysty - kto pokocha³ ten jego
niezwykle zmys³owy, przeszywaj±cy g³os, i tym razem bêdzie zachwycony. Gorzej
sprawa ma siê z tekstami, które tylko w trzech przypadkach ("Her Eyes Are
Underneath the Ground", "Aeon" i zamykaj±ce p³ytê "Everglade") rzeczywi¶cie
zapadaj± w pamiêæ. Jak na faceta o bardzo du¿ym potencjale literackim Antony
tym
razem lekko przysn±³. Mo¿e to wina muzyki, która na nowym kr±¿ku te¿ nie
przyprawia o podniecaj±ce palpitacje serca? Wszystko jest do bólu ug³adzone,
wymuskane i bezp³ciowe. Mrok i ciemno¶æ w wykonaniu zespo³u tym razem napotka³y
na drodze uliczne latarnie, a mg³a odesz³a hen daleko.
Czy to wszystko sprawia, ¿e "The Crying Light" to p³yta niezbyt godna uwagi?
A¿
tak nisko nie mo¿na jej oceniaæ. Mo¿e poprzeczka by³a zawieszona po prostu za
wysoko po genialnym "I Am a Bird Now", a mo¿e charakter twórczo¶ci zespo³u
jest
na tyle osobliwy, ¿e na d³u¿sz± metê mo¿e przyci±gaæ tylko oddanych, wiernych
fanów. Dla mniej zaanga¿owanego s³uchacza trzeci album w dorobku Antony and
the
Johnsons mo¿e okazaæ siê zwyczajnie nudny.