Steven Wilson nie pró¿nuje. Ledwo kilka miesiêcy temu ukaza³ siê drugi album
Blackfield, a ju¿ mo¿emy cieszyæ siê nowymi nagraniami
Porcupine Tree. To dobrze. Mo¿na porównywaæ i mo¿na wybieraæ, które oblicze
Wilsona najbardziej siê nam podoba.
"Blackfield II" to p³yta ewidentnie popowa, pe³na melancholijnych, balladowych piosenek, którymi mo¿na zachwyciæ siê ju¿ od pierwszego przes³uchania (choæby "Epidemic" czy "End Of The Word"). "Fear Of A Blank Planet" to w zamierzeniu rzecz zdecydowanie bardziej ambitna, wymagaj±ca od s³uchacza wiêkszej koncentracji – zarówno na muzyce, jak i na tekstowej warstwie zawartych na niej utworów. Wystarczy wspomnieæ, ¿e jeden z nich – "Anesthetize" – trwa ponad 17 minut! Czyli lekko wystraszyæ siê mo¿na. Ale zra¿aæ siê jednak nie warto.
W niedawnym wywiadzie dla "Teraz Rocka" Steven Wilson mówi³:
Z przebojowo¶ci± jest taki k³opot, ¿e mo¿e odwracaæ twoj± uwagê od w³a¶ciwej tre¶ci utworu. Taki by³ problem z naszym poprzednim albumem "Deadwing". Lubiê go, ale moim zdaniem kilka utworów go psuje – i chodzi mi o te naj³atwiej wpadaj±ce w ucho.
Hmm… Co¶ mi siê zdaje, ¿e artysta ma na my¶li moje ulubione "Lazarus" i "Glass Arm Shaterring"… Moim zdaniem wcale nie psu³y tej p³yty, przeciwnie – by³y jej ozdob±. Trzeba jednak przyznaæ, ¿e na "Fear Of A Blank Planet" a¿ tak ³atwo przyswajalnych kawa³ków nie u¶wiadczymy. Mo¿e trochê szkoda, ale skoro artysta ustawia poprzeczkê trochê wy¿ej, to nie ma siê co na niego obra¿aæ.
I nie ma te¿ co przesadzaæ. Nowy album Porcupine Tree jest do ogarniêcia. Tytu³owy utwór, zbudowany na do¶æ ostrym riffie, to zupe³nie niez³a rzecz. Ballada "My Ashes" to z kolei pie¶ñ o lekko blackfieldowym posmaku, wiêc tak¿e daje siê bez trudu prze³kn±æ. Schody zaczynaj± siê dopiero przy wspomnianym ju¿ "Anesthetize". Kawa³ek zaczyna siê spokojnie, ale po paru minutach przeradza siê w niemal heavy metalow±, pe³n± emocji kompozycjê. Fajne, naprawdê, fajne granie. I wcale nie takie znowu skomplikowane. "Sentimental" daje wytchnienie, "Way Out Of Here" to znowu piosenka ostrzejsza, dodatkowo ubarwiona gitarowymi popisami Roberta Frippa. A "Sleep Together" to dobre (momentami trochê orientalne) zakoñczenie dobrego albumu. I tyle. Nie ma siê co egzaltowaæ.
Teksty faktycznie s± niez³e jako wyraz zgorzknienia wspó³czesn± cywilizacj± – internetem, ipodami, MTV itp. – ale Porcupine Tree to nie punk. To nawet nie The Offspring. Bunt Stevena Wilsona jest wycyzelowany i – choæby nie chcia³, a jak widaæ z fragmentu wywiadu, nie chce – jaki¶ taki… ³adny. W zwi±zku z tym – pretensjonalny niestety. Nie mówiê, ¿e nieautentyczny. Pretensjonalny.
Wolê wiêc ostatnie, zupe³nie bezpretensjonalne Blackfield. Ale na "Fear Of…" nie narzekam. Po "Feel So Low" z "Lightbulb Sun" – utworze równie¿ z gatunku tych "psuj±cych i odwracaj±cych uwagê od swoich w³asnych tre¶ci" – kupujê Porcupine Tree jak leci, z ca³ym dobrodziejstwem inwentarza. I Wilsona te¿ kupujê, nawet jako producenta Opeth. To sympatyczny i bardzo utalentowany facet. A ¿e w wywiadach odcina siê od moich ulubionych kawa³ków… Trudno. Prze¿yjê.