![]() |
![]() › forum › konkursy › newsy › sklep › arty¶ci › wywiady › legalez › koncerty › kluby › fankluby › reklama › kontakt |
Behemoth "Krok od "Demigod"" Strona: 1 z 2 >> ![]()
Przemek Jurek: Tak siê pechowo sk³ada, ¿e nie s³ysza³em jeszcze „The Apostasy”. O jakie doznania jestem wiêc ubo¿szy? Orion: Na pewno nie s³ysza³e¶ najlepszej p³yty zespo³u Behemoth. Nie jest co prawda tak du¿ym krokiem do przodu jak „Demigod”, bo trudno wci±¿ robiæ a¿ tak znacz±ce postêpy, ale z mojego punktu widzenia to nasza najlepsza p³yta, najlepiej wyprodukowana i najlepiej zaaran¿owana. Je¶li jej jeszcze nie s³ysza³e¶ – to w³a¶nie tyle straci³e¶. Pracowali¶cie nad ni± a¿ trzy miesi±ce w samym studiu… To chyba do¶æ d³ugo? Sesja nagraniowa trwa³a prawie trzy miesi±ce, ale przed ni± by³o jeszcze piêæ miesiêcy prób. Tak to jest w przypadku tego zespo³u. Tyle trwaj± nagrania i nic na to nie poradzimy. Sesja nagraniowa „Demigod” zajê³a nam podobn± ilo¶æ czasu. Próbujemy robiæ wszystko tak dobrze jak tylko mo¿emy i dlatego to siê wyd³u¿a. Tak naprawdê w ¶rodku takiego procesu nagraniowego zawsze s± jakie¶ przerwy, zawsze s± sytuacje, które trochê ten proces rozprê¿aj± i wstrzymuj±. Nie by³o to wiêc dziewiêædziesi±t dni z rzêdu. Ale faktycznie – nagrywamy do¶æ d³ugo. Taki jest charakter naszej pracy i ju¿. Niepokoj± mnie trochê te wie¶ci o tr±bach, chórach, go¶cinnym udziale Leszka Mo¿d¿era… Nie idziecie przypadkiem w kierunku rozbuchanych produkcji charakterystycznych dla takiego – za przeproszeniem – Dimmu Borgir? Nie, zupe³nie tak nie jest. Wykorzystanie tych instrumentów jest u nas zupe³nie inne ni¿ w zespo³ach typu Dimmu Borgir, które z za³o¿enia s± symfoniczne. U nas chóry, tr±by i fortepian podkre¶laj± pewne partie i nadaj± utworom zdecydowanie bardziej wojenny ni¿ melodyczny charakter. To zupe³nie inna sprawa. Takie rzeczy zawsze by³y w Behemoth, ale dopiero teraz uda³o nam siê u¿yæ ¿ywych instrumentów i ¿ywego chóru, i dopiero teraz jest to takiej jako¶ci, jakiej zawsze chcieli¶my. Kto to by³? Jacy ludzie z wami zagrali? Byli to po prostu muzycy, którzy zostali przygotowani do wykonania jakiej¶ pracy dla nas i wykonali j± bardzo dobrze. Nie wystraszyli siê was? Nie, podeszli do sprawy bardzo profesjonalnie. Przyjechali, zagrali i pojechali z powrotem, bez zbêdnych pytañ i obaw. Wyj±tkiem by³ tu Leszek Mo¿d¿er, z którym natychmiast przeszli¶my na stopê kole¿eñsk± i uda³o nam siê spotkaæ kilka razy i porozmawiaæ. To ju¿ zupe³nie inna sprawa. Recenzent „Mystic Art” pyta³ kpi±co, czy akurat koniecznie Mo¿d¿er musia³ zagraæ te cztery d¼wiêki we wstêpie do „Inner Sanctum”… Poprosili¶my Leszka Mo¿d¿era o zaaran¿owanie krótkiego wstêpu do utworu i zrobienie jeszcze jednego ma³ego fragmenciku. On dosta³ ten utwór i to by³a jego wizja. Nagra³ kilka wersji i to, ¿e wybrali¶my tê prost± – a uwierz, ¿e by³y du¿o bardziej skomplikowane – to tylko kwestia tego, co nam najbardziej odpowiada³o w tym miejscu. W jednym z filmów dokumentuj±cych wasz± sesjê nagraniow±, które mo¿na zobaczyæ na YouTube, Nergal mówi, ¿e ¿aden z metalowców tego nie zrozumie. Co to mia³o znaczyæ? Leszek Mo¿d¿er jest muzykiem ¶wiatowej s³awy, ale kompletnie niemetalowym. A metalowcy maj± to do siebie, ¿e s± odrobinê ksenofobiczni i nie lubi±, jak kto¶ wchodzi w ich podwórko, bo to od razu to ¶mierdzi „pedalstwem” i temu podobnymi sprawami. Pewnie o to chodzi³o Nergalowi. No to co powiedzia³by¶ tym, którzy oskar¿± was przez to o komerchê? A na pewno tacy siê pojawi±… Na pewno siê pojawi± i bêd± siê pojawiaæ zawsze. Jak jeste¶ Janem Kowalskim i mieszkasz w Gliwicach – nie mam absolutnie nic do Gliwic, podajê teraz przyk³ad osoby prywatnej – to grono twoich znajomych i ludzi, którzy ciê oceniaj±, liczy 20-40 osób, nie wiêcej. Mo¿esz wiêc zaliczyæ wtopê u 30% z nich, z czego na przyk³ad dwie bêd± ciê mocno nie lubiæ. Je¿eli masz zespó³, który jest tak mocno eksponowany przed tak wielk± rzesz± ludzi – dziêki magazynom, promocji, koncertom – to tych, którzy oceniaj± ciebie i to, co robisz, s± tysi±ce. W¶ród tych tysiêcy znajdzie siê bardzo wielu takich, którzy bêd± ciê szczerze nienawidziæ – zgodnie ze zwyk³ymi prawami matematyki. Tak to wygl±da. Oczywi¶cie, ¿e s± fani, którzy po tym – nazwijmy to – pogañskim okresie Behemoth odwrócili siê od tego zespo³u. Po ka¿dej p³ycie pojawiaj± siê takie osoby. To ich prawo. My idziemy drog±, która nam odpowiada i liczymy siê z tym, ¿e nie wszystkim bêdziemy siê podobaæ. Nie czujecie wiêc presji ze strony waszych zwolenników? Czujemy, oczywi¶cie, ¿e czujemy. Ale to pozytywna rzecz. To jest co¶, co ciê pcha do dzia³ania, daje ci kopa w dupê. Bajki o tym, ¿e gra siê dla siebie, to siê opowiada kolegom w gara¿u. W momencie, w którym jeste¶my w tej chwili, czeka na nasz± ogromna liczba fanów, wiêc presja oczywi¶cie jest, ale w pozytywnym tego s³owa znaczeniu.
Autor: Przemek Jurek Strona: 1 z 2 >>
|
Soundgarden siê rozgrzewaWokalista Stone Sour na przes³uchaniuRozbierz Natashê BedingfieldNick Cave pisze scenariusz "Kruka"Linkin Park w grze wideo
![]() Czwartek 29.07.2010 ¦roda 28.07.2010 | |||||||||||||
